Trochę słońce mnie raziło w ten pochmurny dzień.
czwartek, czerwca 28, 2007
Dach nr 2 i polskie zoo
Trochę słońce mnie raziło w ten pochmurny dzień.
wtorek, czerwca 19, 2007
"Dzień, w którym przybyły spodki"
czwartek, czerwca 14, 2007
amok & chaos

Energia mnie rozpiera, niestety nie w konstruktywnym znaczeniu. Powinnam się uczyć, sesja za tydzień (!!!), a ja czytam, sprzątam, piorę i biegam po zakupy ( właściwie wszystko jednocześnie). Zaczynam coś robić, a po chwili to rzucam i biorę się za coś innego. Kompletny szał! Po nocach też nie śpię, za gorąco, za głośno. Sąsiedzi urządzili wczoraj o 1 w nocy koncert przy gitarze, jedynie ogniska im brakowało. Repertuar mieli wszechstronny, Nie płacz Ewka-Biały Miś-Czerwony jak cegła-Kocham cię jak Irlandię- Jesteś szalona-Whisky, przy okazji tak fałszowali, że aż bolało. Na koniec oczywiście nie mogli sobie darować techno, puszczonego na całe podwórko. Impreza skończyła się, gdy pojawili się chłopaki z sąsiedztwa swoim niebieskim wozem. To też są geniusze, mają do nas jakieś 300 metrów, ale piechotą nigdy nie przyjdą. Może się boją??? Podobno w okolicy jakiś mafiozo mieszka, żaden na takiego nie wygląda, ale ja się pewnie nie znam.
środa, czerwca 06, 2007
Specjalnie dla boskiego brata
Mecz Anglia - Brazylia, towarzyski z racji otwarcia najdroższego stadionu na świecie.
Anglia to Bartosza ukochana drużyna, przez którą tyle łez wylał. Okazuje się, że wtedy, w 1998, to oni mieli swój najlepszy czas od lat. Dobrze, że nie jest im tak wierny jak ja Włochom, bo prawdopodobnie przeszedłby załamanie nerwowe.
20:25 Jednym okiem oglądamy mecz Polska - Argentyna w siatkówkę. Emocje żadne, bo nawet jakby Polacy przegrali wszystkie mecze 0:3, a w setach 0:25, 0:25, 0:25 to i tak zagrają w finale. Między innymi dlatego wolimy piłkę nożną.20:28 Jest i skład Brazylii:
Helton - Daniel Alves, Naldo, Juan, Gilberto - Mineiro, Gilberto Silva, Ronaldinho, Kaka - Robinho, Vagner Love
Jakoś nie możemy się przyzwyczaić, że nie ma Ronaldo. I Cafu. I Roberto Carlosa. I Dungi. Zapędziliśmy się...
20:38 W składzie Anglików nie ma Wayne'a Rooney'a. Napastnik Manchesteru United musi pauzować w środowym spotkaniu eliminacji Euro 2008 z Estonią więc w ogóle nie został powołany. Pewnie nawet nie będzie oglądał meczu.
20:45 Na Canal + właśnie skończyło się 1 na 1 z Tomaszem Kuszczakiem. Na Polsacie Polacy dostają w tyłek od Argentyny.
Niedawno jeden z publicystów "Gazety Sport" powiedział, że za 20 lat Anglicy będą wygrywać już tylko z Polską. Bo nasi piłkarze ciągle będą się ich bać. Na razie Anglicy mają problemy z wygraniem z Macedonią, Izraelem i Andorą.
20:50 Generalnie spotkaliśmy się dziś z powodu Davida Beckhama. Na forum przypomniano bodaj jego najważniejszą bramkę w historii występów w reprezentacji.
20:54 Na Wembley zaczynają od powitań. Nie wiemy z kim się witają, ale jeden pan Anglikom podał rękę, a Brazylijczyków całuje.
20:55 A propos całowania. Przed mundialem w Niemczech na zgrupowaniu Anglików doszło do skandalu, gdy Beckham chciał pocałować Aarona Lennona. Pomocnik Tottenhamu przeraził się i uciekł. - W Realu całowanie jest na porządku dziennym - opowiadał później Beckham.
21:01 Anglicy znowu przypominają jak to w 1966 r. zdobyli na starym Wembley mistrzostwo świata. Przez błąd sędziego Tofika Brachmanowa Anglicy do dziś myślą, że potrafią grać w piłkę.
Tak, to na stadionie owego Tofika Polska gra jutro z Azerbejdżanem.
21:05 Druga minuta i pierwszy błąd Paula Robinsona. Moglibyśmy pożyczyć Anglikom jednego bramkarza, naprawdę.
21:07 Brazylia atakuje, McClaren już krzyczy na swoich piłkarzy.
Wiecie dlaczego Anglia gra dziś z Brazylią? Bo budowa Wembley kosztowała miliard funtów i teraz angielska federacja musi to spłacić więc zaprasza reprezentacje, które sprawia, że Wembley się zapełni. W sierpniu czas na Niemcy. Angielskie brukowce znów będą pisać o rewanżu za II wojnę.
21:12 Rafał Nahorny mówi, że w kadrze Brazylii nie ma Adriano, który jest bez formy. Zastanawiamy się kiedy Adriano ostatnio był w formie. Ktoś w redakcji zauważył, że Beckham już oddycha rękawami.
21:16 Zastanawiamy się, czy aby nie na tym boisku rozstrzygnie się walka o mistrzostwo Hiszpanii. Beckham mógłby na przykład źle potraktować nogi Ronaldinho. A sam Ronaldinho ma więcej możliwości. Mógłby na przykład wsypać pinezki do butów Robinho.
21:24 Nie jest to Big Game. Lampard i Gerrard nie istnieją. A właśnie. Wyobraźcie sobie, że macie dwóch takich pomocników i poważnie mówicie, o tym, że jednego z nich trzeba posadzić na ławie, bo sobie przeszkadzają. A w Anglii tak jest...
21:28 McClaren przeżywa ten mecz tak, jakby walczył o mistrzostwo świata. Może dlatego, że jak przegra z Estonią to zostanie zwolniony.
21:39 Sms od duchowego patrona Z Czuba: Co to za koleś na lewej obronie Albionu?
Odpowiedzieliśmy, że Ashley Cole jest doświadczonym zawodnikiem, wie kiedy symulować kontuzje i teraz siedzi na Bahamah. Wayne Bridge jest mniej doświadczony i zaczął symulować dopiero na zgrupowaniu. Shorey jest niedoświadczony i musiał ślub przełożyć , by przyjechać.
21:43 Ronaldinho chce wygrać mecz samemu. Jeśli ktoś nie widzi - niech uwierzy - nie jest to ciekawy mecz.
22:05 Jest najlepsza sytuacja w meczu! Kaka do Ronaldinho, ten strzela, a Robinson kapitalnie broni!
22:10 Polska wygrała z Argentyną 3:1.
22:20 A Ronaldinho trafia w mur. Przed chwilą Owen na pozycji lewego obrońcy. Po chwili Owen już jako napastnik potknął się o własne nogi. A rzut wolny będzie wykonywał Beckham
22:22 Mineiro nie ma już na boisku. U Anglików jest za to Stewart Downing. Taki Ryan Giggs dla ubogich. Przepraszamy Walijczyka. Downing to Jacek Krzynówek dla ubogich. Przepraszamy Jacka Krzynówka
22:25 Niby dzieje się więcej, ale tempa nadzwyczajnego nie ma. Wszystko jakby na zwolnionych obrotach. Jak w Orange Ekstraklasie
22:27 GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLLL. Były kapitan reprezentacji do obecnego i 1:0 dla Anglii!!! Mówiąc normalnie - Beckham z wolnego na głowę Terry'ego i Helton pokonany
22:30 Nie ma już Kaki, jest król strzelców ligi holenderskiej - Alfonso Alves.
22:41 Generalnie można powiedzieć, że jest najlepszy mecz Anglii od.... od bardzo dawna. Może nawet od tego meczu. A jeżeli nie mecz, to na pewno wynik.
22:43 Crouch wziął się za żonglowanie. Chomontek to on nie jest, ale widok to bardzo pocieszny.
22:45 Lampard jak za mundialowych czasów, mocno, niecelnie z 10 metrów nad bramką.
A na Wembley już słychać "God save the queen"
22:47 Powstała koncepcja, że Dunga nie powołuje Cafu, Roberto Carlosa i Ronaldo, bo chce zachować dyscyplinę w zespole. A z tamtymi piłkarzami występował na boisku.
22:49 Zastanawiamy się czy z punktu widzenia reprezentacji Anglii nie lepsza byłaby porażka 0:3. Odszedłby McClaren.
GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLLLL. Ściągnął McClaren najlepszych i stracił gola. Strzelcem Diego, po dośrodkowaniu Gilberto.
22:52 Koniec! Dziękujemy, zapraszamy na jutro, na dużo ważniejszy mecz. Może nie z takimi piłkarzami, ale za to z dużo większymi emocjami. Dobranoc
Niby tylko mecz towarzyski, ale na boisku Ronaldinho, Kaka, Lampard i po 10 miesiącach miesiącach przerwy David Beckham. Zapraszamy na powrót najbardziej rozpoznawalnego piłkarza w historii. I najlepszego, obok także wracającego Michaela Owena, angielskiego piłkarza ostatniego dziesięciolecia
wtorek, maja 29, 2007
czwartek, maja 24, 2007
Liga Mistrzów
Niestety z braku tv, a także słabego łącza oraz funduszy na zapłacenie abonamentu tv online, finał "czytałam" dzięki www.wp.pl oraz http://www.sport.pl/sport/1,74696,4162754.html Te drugie źródło informacji zapewniało mało konkretów z boiska, ale za to mnóstwo zabawy.
Oto kilka najlepszych tekstów:
Oto kilka najlepszych tekstów:
20.42 Czy nie zaskakują Was reklamy z golarkami o 5 (pięciu!) ostrzach? Ta rywalizacja między firmami golarskimi musi się skończyć, bo przy 218 ostrzach ktoś się po prostu zabije.
Drużyny wchodzą na boisko.
20.43 Mail: Przed chwilą Jacek Gmoch mówił kilka rzeczy "na żywo" ze stadionu w Atenach. Przy pustych trybunach. Pewnie w Grecji wszyscy wchodzą w ciągu ostatnich 5 minut przed meczem, prawda?
4. min. To już czwarta minuta. Szpakowski: "Proszę zwrócić uwagę, jak długo bramkarze wprowadzają piłkę do gry, dając odpocząć, odetchnąć kolegom z drużyny". Jeszcze raz: czwarta minuta.
5. min. W tym roku wyjątkowo dużo osób opłaciło abonament. Ze Stadionu Olimpijskiego dla TVP komentują Dariusz Szpakowski, Jacek Gmoch i Mirosław Trzeciak. Już wszystko dobrze, atakuje Milan, interweniuje Carragher.
6. min. Z Trzech Amigos podobają nam się wszyscy, nawet Trzeciak: "Świetna interwencja Carraghera, on uwielbia się zderzać z rywalami".
24. min. Zderzenie Riise z Gattuso. Coś jakby zderzenie cywilizacji. Albo chociaż dwóch ciężarówek. Obu zawodników bardzo lubimy.
30. min. Nie mówiliśmy Wam jeszcze, ale mamy tu specjalny program do analizy gry piłkarzy, dzięki któremu wiemy, w której części boiska gra Kaka. To bardzo wysoka technologia. Wyniki są takie, że Kaka gra wszędzie.
45. min. GOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!! Cały Milan!!!!!!!!!! Jedna akcja w meczu, wolny z dwudziestu metrów, Pirlo trafia Inzaghiego w ramię, piłka wpada do bramki.
45. min.+1 Koniec pierwszej połowy. Kompletnie przypadkowa bramka z niczego. Jeden z nas uważa, że w koszykówce za celne rzuty za trzy punkty od tablicy powinny być ujemne punkty. Z tego typu sytuacją mamy do czynienia. Ale to jest właśnie "piękno futbolu" jak mawia Jacek Gmoch.
Przerwa. Szpakowski: "Mecz na Stambule". He he he.
Przerwa Pytanie na teraz: czym strzelił Inzaghi?
46. min. Zupełnie poważnie. Jak można dać komentować mecz trzem komentatorom na stadionie i czterech w studiu? Start drugiej połowy.
56 min. Gdzie komentatorów trzech tam Kałt, Kajt i Kujt, a także Zedrof, Sedorf i Zejdorf. Kaka jest jeden, choć czasem z akcentem, a przed chwilą na spalonym.
60 min. Kewell na boisku. Tak dzisiaj o nim pisaliśmy:
W tym sezonie zagrał w dwóch meczach Liverpoolu. W sumie przebywał na boisku 46 minut i strzelił jednego gola. Dziś ma znów szaleć na lewej stronie pomocy. Idealny materiał na bohatera finału. W formie jeden z najlepszych lewoskrzydłowych Premier League. Ale w formie to on był z dwa lata temu...
65 min. "Crouch w rozgrzewca", jak powiedział Dariusz Szpakowski.
68 min. Gmoch boi się o Maldiniego. Maldini nie boi się o Gmocha.
70 min. Przez ostatnie dwie minuty mieliśmy wrażenie, że obie drużyny zasnęły.
71 min. Gmoch bał się nie o tego, co trzeba. Nesta prosi o zmianę.
81 min. Piłka przeniknęła przez Inzaghiego. Dostał piękną piłkę od Kaki, która musiała go chociaż trafić, ale poleciała dalej. Stał na dziesiątym metrze.Cud.
83 min. GOOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!!!!! Tym razem Inzaghi dostaje plusa. Rewelacyjne prostopadłe podanie od Kaki, Pippo minął Reinę na tak zwany raz i z ostrego kąta strzelił do pustej bramki.
88 min. Jest po meczu. Nie będzie cudu, choć Benitez próbuje czarować zmianami.
89 min. GOOOOOOOOOOOL!!!!!!!! Benitez jednak czaruje skutecznie, ale strzelił z dwóch metrów ten, który gra od początku - Kuyt.
22:42 Podsumowanie na szybko, zanim zrobią to mądrzejsi od nas: pierwsza połowa dla Liverpoolu i przegłupio stracona bramka, za którą Inzaghi powinien się wstydzić, ale na pewno się nie wstydzi. Bo "to jest piękno futbolu". Po prostu przebiegał i wpadło (z tragarzami?). W drugiej połowie jednak Milan pokazał, że zasłużył na tytuł. Niezwykle mądra gra. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem.
22:48 W Atenach włoskie szaleństwo i brytyjskie łzy. To był dobry sequel. Słabszy od jedynki, ale trzymający poziom. Obie drużyny planują kręcenie trzeciej części, ale co z tego wyjdzie... tego święci na niebiesiech nie wiedzą.
Drużyny wchodzą na boisko.
20.43 Mail: Przed chwilą Jacek Gmoch mówił kilka rzeczy "na żywo" ze stadionu w Atenach. Przy pustych trybunach. Pewnie w Grecji wszyscy wchodzą w ciągu ostatnich 5 minut przed meczem, prawda?
4. min. To już czwarta minuta. Szpakowski: "Proszę zwrócić uwagę, jak długo bramkarze wprowadzają piłkę do gry, dając odpocząć, odetchnąć kolegom z drużyny". Jeszcze raz: czwarta minuta.
5. min. W tym roku wyjątkowo dużo osób opłaciło abonament. Ze Stadionu Olimpijskiego dla TVP komentują Dariusz Szpakowski, Jacek Gmoch i Mirosław Trzeciak. Już wszystko dobrze, atakuje Milan, interweniuje Carragher.
6. min. Z Trzech Amigos podobają nam się wszyscy, nawet Trzeciak: "Świetna interwencja Carraghera, on uwielbia się zderzać z rywalami".
24. min. Zderzenie Riise z Gattuso. Coś jakby zderzenie cywilizacji. Albo chociaż dwóch ciężarówek. Obu zawodników bardzo lubimy.
30. min. Nie mówiliśmy Wam jeszcze, ale mamy tu specjalny program do analizy gry piłkarzy, dzięki któremu wiemy, w której części boiska gra Kaka. To bardzo wysoka technologia. Wyniki są takie, że Kaka gra wszędzie.
45. min. GOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!! Cały Milan!!!!!!!!!! Jedna akcja w meczu, wolny z dwudziestu metrów, Pirlo trafia Inzaghiego w ramię, piłka wpada do bramki.
45. min.+1 Koniec pierwszej połowy. Kompletnie przypadkowa bramka z niczego. Jeden z nas uważa, że w koszykówce za celne rzuty za trzy punkty od tablicy powinny być ujemne punkty. Z tego typu sytuacją mamy do czynienia. Ale to jest właśnie "piękno futbolu" jak mawia Jacek Gmoch.
Przerwa. Szpakowski: "Mecz na Stambule". He he he.
Przerwa Pytanie na teraz: czym strzelił Inzaghi?
46. min. Zupełnie poważnie. Jak można dać komentować mecz trzem komentatorom na stadionie i czterech w studiu? Start drugiej połowy.
56 min. Gdzie komentatorów trzech tam Kałt, Kajt i Kujt, a także Zedrof, Sedorf i Zejdorf. Kaka jest jeden, choć czasem z akcentem, a przed chwilą na spalonym.
60 min. Kewell na boisku. Tak dzisiaj o nim pisaliśmy:
W tym sezonie zagrał w dwóch meczach Liverpoolu. W sumie przebywał na boisku 46 minut i strzelił jednego gola. Dziś ma znów szaleć na lewej stronie pomocy. Idealny materiał na bohatera finału. W formie jeden z najlepszych lewoskrzydłowych Premier League. Ale w formie to on był z dwa lata temu...
65 min. "Crouch w rozgrzewca", jak powiedział Dariusz Szpakowski.
68 min. Gmoch boi się o Maldiniego. Maldini nie boi się o Gmocha.
70 min. Przez ostatnie dwie minuty mieliśmy wrażenie, że obie drużyny zasnęły.
71 min. Gmoch bał się nie o tego, co trzeba. Nesta prosi o zmianę.
81 min. Piłka przeniknęła przez Inzaghiego. Dostał piękną piłkę od Kaki, która musiała go chociaż trafić, ale poleciała dalej. Stał na dziesiątym metrze.Cud.
83 min. GOOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!!!!! Tym razem Inzaghi dostaje plusa. Rewelacyjne prostopadłe podanie od Kaki, Pippo minął Reinę na tak zwany raz i z ostrego kąta strzelił do pustej bramki.
88 min. Jest po meczu. Nie będzie cudu, choć Benitez próbuje czarować zmianami.
89 min. GOOOOOOOOOOOL!!!!!!!! Benitez jednak czaruje skutecznie, ale strzelił z dwóch metrów ten, który gra od początku - Kuyt.
22:42 Podsumowanie na szybko, zanim zrobią to mądrzejsi od nas: pierwsza połowa dla Liverpoolu i przegłupio stracona bramka, za którą Inzaghi powinien się wstydzić, ale na pewno się nie wstydzi. Bo "to jest piękno futbolu". Po prostu przebiegał i wpadło (z tragarzami?). W drugiej połowie jednak Milan pokazał, że zasłużył na tytuł. Niezwykle mądra gra. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem.
22:48 W Atenach włoskie szaleństwo i brytyjskie łzy. To był dobry sequel. Słabszy od jedynki, ale trzymający poziom. Obie drużyny planują kręcenie trzeciej części, ale co z tego wyjdzie... tego święci na niebiesiech nie wiedzą.
wtorek, maja 22, 2007
Saying Goodbye Brian
(Uwielbiam to zdjęcie Briana i Justina)
Skończyło się, właśnie obejrzałam ostatni 13 odcinek V serii. I nic na to nie poradzę, popłakałam się... :(( Niby był happy end, ale nie tak dokładnie. Wendy opuściła Piotrusia Pana, a on znów musi nauczyć się latać, ale bez pomocy Dzwoneczka. Taka jest cena bycia wiecznie młodym i pożądanym. Ale może to była jedynie wyobraźnia, Babylon taki jak kiedyś, umpa-umpa w tle.
Smutność zapanowała.
Łezka się w oku kręci, ale chłopcy w stringach nadal będą tańczyć.
Skończyło się, właśnie obejrzałam ostatni 13 odcinek V serii. I nic na to nie poradzę, popłakałam się... :(( Niby był happy end, ale nie tak dokładnie. Wendy opuściła Piotrusia Pana, a on znów musi nauczyć się latać, ale bez pomocy Dzwoneczka. Taka jest cena bycia wiecznie młodym i pożądanym. Ale może to była jedynie wyobraźnia, Babylon taki jak kiedyś, umpa-umpa w tle.
Smutność zapanowała.
Łezka się w oku kręci, ale chłopcy w stringach nadal będą tańczyć.

Brian Kinney
Wiecznie młody i piękny, i to nie tylko dzięki kremom przeciwzmarszczkowym za kilka tysięcy dolarów. Jak już to kilku osobom tłumaczyłam, fascynacja Brianem nie opiera się jedynie na wyglądzie, chodzi o całokształt. Oto jak się porusza (kręgle, kręgle, te wygięcie ciała i wyprostowanie nogi!), mówi, nawet pije, oczywiście o seksie już nie wspominając. To wszystko plus charakter zapatrzonego w siebie nicponia, który udaje skurwiela, a ostatecznie zawsze ratuje innych z opresji. Niczego nie żałuje, praktycznie nie przyznaje się do błędów i nie przeprasza. Zawsze szczery do bólu, potrafi poświęcić właściwie wszystko dla tego czego pragnie.Nikt i nic go nie pokona. RAGE z Gejopolis!
Zabawka, nagroda Piotrusia za ciężką pracę i pokonanie wszystkich przeciwności. Istnieje znów realnie czy jedynie w snach queer guy'a???
środa, maja 16, 2007
Otwieram wino, chciałabym żeby ten czas nie przeminął...
Czarna i biała królewna. Tak mówił na nas dziadek jak byłyśmy małe, chociaż często na głos się zastanawiał czy nadal jesteśmy królewnami czy już rozbójniczkami.
Czas księżniczek minął, został wredny smok. I oczywiście książątko, czasem nazywany paniczem.
Wszystko się kończy, nawet z Brianem zbliżam się do finiszu, staram się by trwało to jak najdłużej, ale niestety mam coraz mniejsze pole manewru. Z "Koła Czasu" także zostały jedynie 3 książki do przeczytania, a i pan Jordan powoli kończy sagę. Moje najwspanialsze uzależnienia odejdą w siną dal. Co zrobię jak to ostatecznie nastąpi?
piątek, maja 11, 2007
Kuracjuszki
Widać jakie byłyśmy już w czwartek pełne werwy! A zdjęcie niżej to moje podsumowanie całego wypoczynku w puszczańskiej nibylandii. Codziennie jak się budziłam mówiłam sobie, że dziś nie piję, może jedynie Martini. I nigdy się nie udało, aż zaszyłam się w domu i udawałam, że mnie nie ma. Dziś też twierdzę, że koniec z drinkami, ale mogę to powiedzieć szczerze, bo w lodówce jest jedynie Martini, a w szafce wino z 1983 roku.
wtorek, maja 08, 2007
In dreams begin the responsibilities (Yeats)

Z przyczyn niezależnych, ale bezpośrednio mnie dotyczących musiałam zostać dłużej niż planowałam w Puszczy. Zamiast szaleć po Wawie (Edi tak mi przykro), grzecznie siedziałam w domu i czytałam powieść J. Dehnela. Dopiero wczoraj wsiadłam w pociąg do Wro, a i tak do ostatniej chwili czekałam na telefon, który miał zdecydować czy jadę czy jednak będę musiała zostać. Na szczęście nie jest tak źle jak myślałam i dzięki temu dziś już widzę pochmurny Breslau za oknem.
Podróż pociągiem była jakaś nierealna. Murakami pisze, że "odpowiedzialność zaczyna się w snach", a mi dwa dni pod rząd śnił się Javier Bardem (ubrany w stój roboczy Klimta) w sytuacjach wybitnie erotycznych. Czy to coś znaczy? Chwilę później podnoszę głowę znad "Kafki nad morzem", a za oknem widzę, że mijamy Lisów, międzywojenny raj utracony Lali. Już tyle razy jechałam tą trasą, a dopiero teraz odkryłam "złodziejską wioskę" za Częstochową. Może dlatego, że wreszcie do mnie dotarło, że też straciłam swój raj, który popada w ruinę i wywołuje płacz.
Podróż pociągiem była jakaś nierealna. Murakami pisze, że "odpowiedzialność zaczyna się w snach", a mi dwa dni pod rząd śnił się Javier Bardem (ubrany w stój roboczy Klimta) w sytuacjach wybitnie erotycznych. Czy to coś znaczy? Chwilę później podnoszę głowę znad "Kafki nad morzem", a za oknem widzę, że mijamy Lisów, międzywojenny raj utracony Lali. Już tyle razy jechałam tą trasą, a dopiero teraz odkryłam "złodziejską wioskę" za Częstochową. Może dlatego, że wreszcie do mnie dotarło, że też straciłam swój raj, który popada w ruinę i wywołuje płacz.
piątek, kwietnia 27, 2007
Leśne elfy i chrabąszcz majowy

Takie paskudztwo znalazłam w poprzedni poniedziałek w mojej sałatce w naleśnikarni. Obrzydliwe, fuu... chyba nie ma nic gorszego niż znaleźć chrabąszcza majowego na swoim talerzu. Dobrze, że go zauważyłam! Jedynym plusem tej całej akcji, było to że w ramach rekompensaty dostałyśmy z Magda po kubku cydru, orginalnego jabola. Tam nic nie pływało, oprócz bąbelków.
Jutro już będę w domu, pojadę na działkę i pobawię się w "leśne elfy". Odpocznę od gorącego i głośnego Wrocławia. Zregeneruję siły by móc przeżyć prawie 3 miesiące poza Puszczą. Niestety zapowiada się, że ponownie tam zawitam dopiero w sierpniu, chociaż jeszcze wszystko może ulec zmianie. Gdzieś w tych planach zaginęło marzenie o złotych plażach w RPA lub Brazyli. Jedyny piasek jaki pewnie zobaczę w te wakacje to pył nad Wrocławiem, bo znając moje szczęście w sierpniu będzie zimno i deszczowo. I poraz drugi z rzędu nie popływam w jeziorze - smutność!!! Za to chloru lub ozonu się nawdycham, bo może Aqua Park otworzą.
Oczywiście do wakacji jeszcze dużo czasu, więc mogę ich nie dożyć. Jak nie rzucę się pod tramwaj, bo zniszczy mnie nowa Galeria Grunwaldzka. Gdy otworzą MultiKino, to będę mogła właściwie tam zamieszkać i skończę jak jeden z bohaterów "Kumpli". Ratunku!
Oczywiście do wakacji jeszcze dużo czasu, więc mogę ich nie dożyć. Jak nie rzucę się pod tramwaj, bo zniszczy mnie nowa Galeria Grunwaldzka. Gdy otworzą MultiKino, to będę mogła właściwie tam zamieszkać i skończę jak jeden z bohaterów "Kumpli". Ratunku!
czwartek, kwietnia 19, 2007
Wiosna, lato, jesień, zima... wiosna czy lato?
Jakaś zagubiona jestem, gdyby tylko było to możliwe uciekłabym na działkę. Czytała, piła, leżała, marzyła... wszystko to nie ruszając się z werandy. Gdyby... "gdybam, gdyby to nie było na niby... gdyby Magik był doskonały, gdyby ryby głos też miały, kaktusy na dłoniach by wyrastały..."A tak, siedzę we wro, staram się zmuszać do nauki, zaczynam 3 sezon QAF ( nawet już Michael mnie nie denerwuje, teraz pałeczkę przejął Justin). Nawet weekend majowy nie napawa jakąś szczególną radością. Czuję się kompletnie nielogiczna.
Na marginesie: Brian wygląda bosko w tej czerwonej kurteczce, może nie tak dobrze jak nic nie ma na sobie, ale nadal wspaniale. Kasiek wg ciebie najlepsza jest 2 seria, ja jednak wolę 1, z wiadomego powodu. Zobaczymy jeszcze jak 3 pozostałe.
A poza tym zdałam sobie sprawę, że o Szaruczku nie da się zapomnieć, jak już raz zamieszka w głowie. On to nie Kinney, a Brian to nie On. Ale przecież nigdy nie twierdziłam, że jestem monogamistką. Nie będę nawet wymieniać pozostałym faworytów...
czwartek, kwietnia 12, 2007
wiosna...

Wiosna! Po zimie w lasach północy aż miło wrócić do łagodniejszego klimatu. Niestety taka pogoda bardzo rozleniwia, cały dzień można spędzić w parku z książeczką... czysta przyjemność na którą jeszcze nie znalazłam czasu. Posiadanie wszystkich sezonów QAF nie jest błogosławieństwem, bo maksymalnie uzależnia. Staram się ograniczać, ale trochę marnie to wychodzi. Po świętach, które były wybitnie intensywne i wykańczające podziwianie Briana stanowi genialny sposób na odreagowanie, z którego nie umiem zrezygnować. A gdy dodatkowo zostanie mi przypomniane że za dwa tygodnie ponownie jadę do Puszczy, to tym bardziej nie potrafię się skupić na niczym co nie strawia przyjemności. Chyba bycie leniwcem to moje powołanie, przynajmniej chwilowo.
Do plusów świątecznych można zaliczyć to że zostałam IDOLKĄ (jednego tygodnia, ale zawsze to jakieś osiągnięcie) a także nieco się wyżyłam ( co prawda jedynie na krótko). Jak mądrze powiedziała Kasieńka (ostatnio nawet często jej się to zdarza), nie należy niczego żałować, bo inaczej nigdy nie będę jak Brian Kinney. A pomimo 160 cm wzrostu mam do tego pewne predyspozycje, które trzeba tylko rozwinąć.
sobota, marca 24, 2007
"Pop goes my heart"

Szkoda, że Hugh Grant tak późno się obejrzał. Lata 80-te niestety już się skończyły, a facet na prawdę mógł zrobić wielką karierę!!! Żeby tak kręcić tyłkiem, to trzeba lata trenować albo się z tym urodzić.
"Pop goes my heart"
Wczoraj zostałam zaatakowana przez jakiegoś podpitego faceta. Złapał mnie za ręce i nie chciał puścić. Okoliczni żule, którzy zawsze stoją pod sklepem albo na płotku pod latarnią, wyratowali mnie z opresji. W momencie, gdy głośno oznajmiłam, żeby puścił, oni ruszyli do akcji. Zaczeli się dopytywać co się dzieje, co on robi. W tym czasie zdążyłam się wyrwać i pójść dalej. Taka byłam zła, że przez wariata się spóźnię, że dopiero potem do mnie dotarło, że mógł mi coś zrobić. Na szczęście podwórkowi żule niekiedy się przydają.
czwartek, marca 22, 2007

Mam dziwne sny... Jestem Far Dareis Mai, za chwilę będę tańczyć włócznie, chociaż nie powinnam, bo jestem w ciąży. Mimo to staję w tłumie moich sióstr, ubrana w cadin'sor, z shoufą zasłaniającą twarz, a ręce trzymam cztery włócznie oraz małą okrągłą tarczę. Słyszę jak inne społeczności zaczynąją śpiewać, czekam... Potem się budzę, nigdy nie dochodzę do tańca z mieszkańcami mokradeł. Niestety...
A tak z innych wiadomości, to po wczorajszym obejrzeniu "Krwawwego diamentu" doszłam do wniosku, że nie chcę już mulata. Zdecydowanie bardziej kręcą mnie Azjaci, i nie chodzi mi jedynie o Hindusów. Chińczycy i Japończycy ze swoimi wystającymi kośćmi policzkowymi są ciekawsi niż wszyscy Murzyni.
A tak z innych wiadomości, to po wczorajszym obejrzeniu "Krwawwego diamentu" doszłam do wniosku, że nie chcę już mulata. Zdecydowanie bardziej kręcą mnie Azjaci, i nie chodzi mi jedynie o Hindusów. Chińczycy i Japończycy ze swoimi wystającymi kośćmi policzkowymi są ciekawsi niż wszyscy Murzyni.
piątek, marca 16, 2007
Tańcz...
MUR SMOKA - GRZBIET ŚWIATA"Czyśćmy włócznie - kiedy słońce wysoko stoi.
Czyśćmy włócznie - i gdy zachodzi nam.
Czyśćmy włócznie - Kto śmierci się boi?
Czyśćmy włócznie - Nikt, kogo znam!
Czyśćmy włócznie - dopóki życie trwa.
Czyśćmy włócznie - gdy przychodzi życia kres.
Czyśćmy włócznie - Życie jest snem.
Czyśćmy włócznie - Każdy sen się kończy.
Czyśćmy włócznie - aż cienia nie stanie już nikomu.
Czyśćmy włócznie - aż woda nie będzie słona.
Czyśćmy włócznie - Jak jeszcze daleko do domu?
Czyśćmy włócznie - Póki nie skonam!
Czyśćmy włócznie - aż slońce nie zrobi się zimne.
Czyśćmy włócznie - aż woda swobodnie popłynie.
Czyśćmy włócznie - póki tchu w piersiach.
Czyśćmy włócznie - moja stal lśni w dłonich."
pieśń wojenna Aielów
"- Nie bardzo rozumiem, jakim pan właściwie jest człowiekiem. Wygląda pan na strasznie normalnego, zwykłego, ale zdaje się też, że jest pan zasadniczo stuknięty.
- Bycie strasznie normalnym oznacza jednocześnie, że jest się stukniętym. Dlatego nie musisz się przejmować - wyjaśniłem."
"- Ale to straszne - mówiła Yuki bezdźwięcznie. - Tata kupił panu kobietę. To panu nie daje do myślenia? Tak nie wolno. To coś złego, to wstyd. Nie uważa pan?
Rzeczywiście miała rację.
- Rzeczywiście masz rację.
- To naprawdę, naprawdę wstyd.
- Słusznie - przyznałem (...)
- Wcale panu nie wybaczyłam - powiedziała - Tylko po prostu się godzimy. To naprawdę niedopuszczalne i bardzo mnie zraniło. Rozumie pan?
- Rozumiem. (...)
- Czasami przypominasz mi żonę - powiedziałem.
- Tę, która się do pana zniechęciła i odeszła?
- Tak."
Murakami "Tańcz, tańcz, tańcz"
- Bycie strasznie normalnym oznacza jednocześnie, że jest się stukniętym. Dlatego nie musisz się przejmować - wyjaśniłem."
"- Ale to straszne - mówiła Yuki bezdźwięcznie. - Tata kupił panu kobietę. To panu nie daje do myślenia? Tak nie wolno. To coś złego, to wstyd. Nie uważa pan?
Rzeczywiście miała rację.
- Rzeczywiście masz rację.
- To naprawdę, naprawdę wstyd.
- Słusznie - przyznałem (...)
- Wcale panu nie wybaczyłam - powiedziała - Tylko po prostu się godzimy. To naprawdę niedopuszczalne i bardzo mnie zraniło. Rozumie pan?
- Rozumiem. (...)
- Czasami przypominasz mi żonę - powiedziałem.
- Tę, która się do pana zniechęciła i odeszła?
- Tak."
Murakami "Tańcz, tańcz, tańcz"
PUSTKOWIE AIEL"- Dlatego się irytuję.
- To też rozumiem. W takich sytuacjach my, dorośli, pijemy alkohol.
Yuki wypiła dużymi łykami pół mojej pina colady. (...)
- To dobrze. Nie mdli cię?
- Nie mdli. Jest mi przyjemnie.
- Śiwetnie. Mamy za sobą długi dzień. Czy człowiek ma 34 czy 13 lat, na koniec każdy ma prawo do lekkiej poprawy humoru."
"- Ale rozumiem, co pan czuje.
- Ja nie bardzo rozumiem.
- Bezsilność - powiedziała - Wrażenie, że rządzi panem coś strasznie wielkiego i nic nie może pan na to poradzić.
- Może i tak.
- W takich sytuacjach dorośli potrzebują drinka.
- Racja."
Murakami "Tańcz, tańcz, tańcz"
"- A co ludzie widzą w Pearl Jam? Przecież to tylko hałas - odrzekła Junko.
- Pearl Jam ma ponad 10 milionów fanów na całym świecie.
- A ogniska mają fanów na całym świecie od 50 tysięcy lat.
- Też prawda - przyznał Keisuke."
Murakami "Wszystkie boże dzieci tańczą"
- A ogniska mają fanów na całym świecie od 50 tysięcy lat.
- Też prawda - przyznał Keisuke."
Murakami "Wszystkie boże dzieci tańczą"
wtorek, marca 13, 2007
Deska, plaża, złoci chłopcy... RPA czy Brazylia?

Ostanimi czasy regularnie bawię się w "kurę domową" i wcale mi się to nie podoba. Uczelnia, pranie, zmywanie, obiad... itd. Chyba pora uciekać!!! Tylko jeszcze nie zdecydowałam dokąd. Ważne by była tam plaża, słońce i wiatr... koniecznie musi wiać! Jak nie wieje to szanse na naukę latania na kite są minimalne. Poza tym złoci chłopcy, którzy podnieśliby moje predyspozycje do posiadania ślicznego, małego mulata do 50% ( obecnie prawdopodobieństwo urodzenia takiego dzidziusia wynosi 0,001%). W ramach przygotowania do wyprawy dzisiejszy dzień poświęcę na opalanie na balkonie. Jak dobrze czasem mieć wolne, choć przez chwilę!

piątek, marca 02, 2007
Queer As Folk, czyli "sielankowe" życie homoseksualistów z Pittsburgha
Wszyscy po kolei, od lewej: Melanie, Lindsay, Emmett (ach, te siatkowe koszulki!), Ted, Justin, Brian, Ben ( jego jeszcze nie znam, bo mam za sobą dopiero pierwszą serię), Michael i mama Michaela Debbie.Serial jest nieco przerysowany, teksty w stylu "wszyscy hetero nas nienawidzą tylko, że niektórzy tego nie pokazują". Głupota! Chłopcy zresztą cały czas spędzają na piciu (nawet często wódki), bausach i pieprzeniu się (szczególnie Brian, bo reszta nie ma takiego brania!). A w międzyczasie mają różne, niekiedy śmieszne problemy. Ale chyba właśnie dzięki temu przyjemnie się ich ogląda. Nie mówiąc już o setkach półnagich, a czasami nagich, wymuskanych facetów. Ach, nieziemski Babylon i sauna po siłowni!!!
Jacy oni tutaj piękni i wymuskani, a w serialu piękny i wymuskany jest Brian (głównie), a szczególnie wymuskany jest Emmett, ze swoją seksowną (przynajmniej według niektórych!) niewielką szczerbą miedzy zębami.Jak widać na kolażu poniżej, osobami które uwielbiam najbardziej jest Emmett i Brian. Brian Kinney to postać, którą kochasz albo nie znosisz, wywołuje jedynie skrajne emocje. Z jednej strony skurwiel, któremu tylko fiuty w głowie oraz kremy przeciwzmarszczkowe za 100 Euro, dzięki którym nadal wygląda na 19 lat. A zarazem tatuś ślicznego Gusa, którego początkowo też ma w dupie, ale potem ... wystarczy popatrzeć jak go trzyma w ramionach. Instynkt macierzyński się momentalnie włącza! Za to Emmett to całkowicie inna bajka, doskonały przykład geja, który cały ranek zastanawia się co na siebie włożyć. Strój ala Jackie Kennedy był genialny! Nie wspominając o kręceniu tyłkiem przy chodzeniu. Emmett to także mistrz parkietu, niestety cholernie rzadko to widać. Oprócz tych dwóch moich faworytów mamy jeszcze biednego Teda kochającego się w złotych chłopcach, którzy go nie zauważają. Przykre, ale moim zdaniem Ted będzie z Emmettem, tylko nie wiem kiedy. Poza tym ma on najładniejsze i najdłuższe rzęsy ze wszystkich bohaterów, bo Debbie ma napewno przyklejone! Justin, to cudowny 18-latek przed którym cały świat, a on chce jedynie Briana (tak jak większość populacji!) i o dziwo nawet mu się czasem udaje- Magda liczy ile razy wylądują razem w łóżku. I oczywiście Michael, którego ja coraz mniej lubię. Taka mała, uległa pierdoła, która wszystkim daje się wykorzystać, bo dba o innych a nie o siebie. Wiem, że to wspaniale być dobrym, ale bez przesady! Za to mama Michaela, Debbie to sobie nie da narzucić czyjegoś zdania, żeby ją zrozumieć trzeba ją zobaczyć (ten rudy kucyczek z boku głowy!). Mamy jeszcze Lindsay i Mel, które są nieco nudne, ale one wychowują Gusa, więc nie ma się co dziwić, że na bausy i libacje to one nie chodzą.
wtorek, lutego 27, 2007
Życie chorobowe

Kolaż niewulgarnych zdjęć ( Młody czy my mamy jakieś wulgarne zdjęcia z dzieciństwa?). Najlepsze są moje okulary, musiałam wyglądać odpowiednio podczas pierwszego pobytu we Wrocławskim Zoo. Pełna stylizacja!
Kolejny tydzień minął, od tych różnic temperatur między północno-wschodnią i południowo-zachodnią Polską musiałam się przeziębić, i to na dodatek tuż przed weekendem. Dzięki temu ominęła mnie impreza u Justyny, ale w sobotę zastosowałam kurację wstrząsową i teraz jestem zdrowa. Nie ma jak na ból gardła i katar wybrać się na arabski obiad, CubaLibre, a na koniec wypić dwa dzbany ponchu w Altanie. Oczywiście mogło mnie rozłożyć jeszcze bardziej, ale miałam dość leżenia w łóżku i gapienia się na ściany. A tak w niedzielę miałam okropną chrypkę, natomiast ból gardła zniknął, podobnie jak katar. Teraz tylko muszę pamiętać, że nawet jak jest sucho, to od razu nie mam biegać po mieście w trampkach. Niestety nie mogłam się powstrzymać, słoneczko tak ślicznie świeciło, a ja miałam chodzić w butach zimowych?Fuj! Chwilowo to bez różnicy, bo znów pada. Ach, ten kochany wilgotny Breslau! Co tu się dziwić, że po paru latach mieszkania tutaj zaginęła gdzieś moja niesamowita puszczańska wytrzymałość. Cóż, za to mogę mówić że cała właściwie Polska jest na wschodzie, a ja na zachodzie. Chociaż sama nie wiem czy jest czym się chwalić... Niektórzy się tym chlubią. Nie rozumiem tylko po co. Tak samo co mnie obchodzi, że jakiś facet gra w Teatrze Polskim. Czy mam się z tego powodu na niego rzucić i zrobić wszystko o co poprosi??? Jemu się chyba tak wydawało, nie ważne, że był obleśny. I to ja mam podobno downa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)















